Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
440 postów 109 komentarzy

Dziennikarstwo Obywatelskie

Nowy Ekran - Blog przeznaczony do publikacji materiałów dziennikarzy obywatelskich przygotowanych na zlecenie Nowego Ekranu lub artykułów i listów nadesłanych do Redakcji

Opłaca się mieć Polskę - wywiad z Zytą Gilowską

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Redakcja Nowego Ekranu rozmawia o gospodarce i Smoleńsku z prof. Zytą Gilowską, byłą Wicepremier i Minister Finansów w Rządzie Jarosława Kaczyńskiego, obecnym członkiem Rady Polityki Pieniężnej

 

Jako minister finansów rozpoczęła Pani wprowadzanie programu oszczędnościowego dla państwa, który oznaczał dla budżetu, a przede wszystkim dla administracji państwowej, dość istotne zmiany. Czy nie ma pani wrażenia, że przy obecnym rozroście administracji Pani działania zostały cokolwiek zaprzepaszczone?
 
Często mam takie wrażenie, niestety. Dotyczy ono nie tylko stanu zatrudnienia, ale wielu innych spraw. Musimy się z tym liczyć, że przyjdą następcy i wywrócą do góry nogami nasze cele i zamiary. Ja też się z tym liczyłam, jednak trochę mi szkoda, bo przypominam sobie ile kłopotów kosztowało mnie zmniejszanie zatrudnienia w administracji publicznej. W Ministerstwie Finansów w rok zmniejszyliśmy zatrudnienie o 10 proc. bez krzywdy ludzkiej, bez dramatów. Po prostu,  urzędnicy przechodzili na emerytury i ich obowiązki przejmowali inni. Ale ministerialne zatrudnienie znowu wzrosło i to znacznie. Mogę tylko powiedzieć: trudno.
 
Powiedziała Pani, że musiała się liczyć z tym, że przyjdzie następca i wszystko pozmienia. Jak w takim razie ma się rozwijać polska gospodarka, skoro wszystkie rządy będą myślały kadencyjnie? Z perspektywą, że jakakolwiek próba naprawy finansów publicznych będzie przez następców sekowana?
 
Ależ tak właśnie się dzieje i nic na to nie poradzimy. Wygląda na to, że Polacy tak chcą. Akceptują rozrost biurokracji państwowej, chcą w tej administracji pracować, uciekają na te niby bezpieczne posady, chociaż dzisiaj nic w pełni bezpieczne nie jest.  Może uciekają z obawy przed życiem poza administracją publiczną? Bo dzisiaj rzeczywiście wiele dróg awansu jest zablokowanych. Korporacje zawodowe w Polsce zamurowały się, ocembrowały, bronią dostępu – a nie wszyscy wyjeżdżają za granicę. Dla części ludzi, szczególnie tych, którzy właśnie kończą studia, praca w administracji rządowej, czy samorządowej to jest bardzo dobre miejsce. Tyle, że to jest armia ludzi – z członkami rodzin ponad 3 mln osób – w zasadzie na cudzym utrzymaniu. Żywności nie produkuje, energii nie wytwarza, ubrań nie szyje, samochodów nie montuje, nie leczy, nie edukuje, nie przewija i nie karmi, itd., itp. Z biurokracji nigdy i nigdzie nie wychodzą trwałe impulsy rozwojowe. To już sprawdziliśmy w socjalizmie, no a teraz sprawdzamy ponownie w Unii Europejskiej. Dotacje rozpalają sztuczne ognie, nikt się przy tym nie ogrzeje, to takie przejściowe podniety.  Energia i kreatywność ludzi potrzebna jest gospodarce. Państwo powinno być solidne i stabilne, gospodarka zaś przeciwnie – dynamiczna i żywiołowa. Wygląda na to, że teraz biurokracja odbiera energię gospodarce, to fatalna tendencja. Premier sam przyznał, że przez trzy lata jego rządów liczebność administracji publicznej wzrosła o 75 tys. urzędników. Dla gospodarki to jest groźne z trzech powodów. Po pierwsze, dużo kosztuje. Po drugie – ci ludzie produkują nowe zbędne przepisy, by dowieść racji istnienia swoich posad i swojego zajęcia. I po trzecie – ci ludzie przeszkadzają gospodarce, zamiast w niej pracować. Przecież w Polsce jest tyle do zrobienia. Nie mamy praktycznie żadnego fragmentu infrastruktury w dobrym stanie. Jest mnóstwo pracy do wykonania.
 
Pan premier przyznał, że jedną z tych niewielu rzeczy, które rządowi nie wyszły, to jest ten przyrost administracji. Nie rozumiemy, co się udało, cóż takiego rządowi wyszło. Czy Pani widzi jakieś elementy, o których można powiedzieć, że są tego rządu sukcesem? Pytamy o gospodarkę i finanse przede wszystkim.
 
Trzeba przyznać, że ten rząd przeforsował ustawę o emeryturach pomostowych, która wprawdzie była gotowa i poprzedni rząd się dość długo zastanawiał, kiedy z tą inicjatywą wyjść. Sądzę, że ona byłaby zgłoszona jesienią 2007 roku. Ale były przedterminowe wybory, przejęli to następcy i – trzeba oddać obecnemu rządowi sprawiedliwość – tę sprawę załatwili.
 
Co jeszcze rząd zrobił? Odpowiedź tkwi w starych anegdotach – nie popsuł wszystkiego, co dostał, chociaż mógł. Przede wszystkim, nie zrezygnował z przedsięwzięć, które były podjęte wcześniej, a które pomogły nam przejść przez najtrudniejsze lata kryzysowe. Przypominam, że niespełna pięć lat temu Sejm uchwalił obniżkę podatku PIT, a cztery lata temu zmniejszył składkę rentową oraz wprowadził duże ulgi prorodzinne w PIT.  Za tym głosował prawie cały Sejm. A z całą pewnością - jak jeden mąż - cała Platforma Obywatelska. Potem rząd przez trzy lata bawił się w przekładaniec. Albo się tym chwalił jako swoim osiągnięciem, albo krytykował poprzedników, a zwłaszcza mnie, za nieodpowiedzialność i nieuctwo. I tak w kółko. Ale tamtych decyzji nie zmienił. Ich skutki pomogły nam przetrwać kryzys. W każdym razie podniosły popyt indywidualny na tyle, że utrzymały aktywność konsumpcyjną ludności. W jakimś sensie ułatwiły uniknięcie recesji.
 
Z drugiej strony ten sam rząd trochę dusi tę aktywność...
 
Żeby tylko troszkę... Żeby troszkę. Dość mocno dusi.
 
60 proc. społeczeństwa żyje poniżej minimum socjalnego, trudno znaleźć uzasadnienie dla podwyżek VAT wprowadzonych od 1 stycznia tego roku. W efekcie wszystkie ceny rosną.
 
Jeśli chodzi o VAT, to mamy szkodliwy idiotyzm. Zatrudniono dodatkowo 75 tyś. urzędników, co musi rocznie kosztować co najmniej 5 mld zł, po czym podniesiono VAT, by te 5 mld zł odzyskać. Przecież to jest istne zbójowanie. Wzrost podatku VAT jest tym gorszy dla konsumenta, im ów konsument jest biedniejszy, bo biedni ludzie większość dochodów wydają na bieżące potrzeby i nie odkładają na tzw. lepsze czasy. Na dokładkę, wzrost VAT wyzwolił spory impuls inflacyjny i nie wykluczone, że biedniejsi obywatele zapłacą jeszcze więcej w postaci podatku inflacyjnego. Oczywiście, te 5 mld zł przejęte przez biurokrację, też zostanie wydane na konsumpcję i w krótkim okresie jakoś to będzie. Ale na dłuższą metę mamy dramat. Co ma napędzać gospodarkę? Coraz biedniejsi obywatele? A z jaką motywacją? Oni już uciekają w szarą strefę, za granicę, w zasiłki i choroby. Kto będzie żywił i bronił? Urzędnicy? Chyba nie liczymy, że Chińczycy wezmą nas na utrzymanie, jak to się coraz częściej dzieje w Afryce, gdzie najwyraźniej ma miejsce nowa fala kolonizacji!
 
W pamiętnej debacie przed wyborami prezydenckimi, Donald Tusk zadał Jarosławowi Kaczyńskiemu słynne pytanie, „czy pan wie, ile kosztuje...?”
 
Widziałam doskonały żart w Internecie. Autor narysował sklep „Wszystko po 5 zł”, a w sklepie benzyna, cukier i chleb po 5 złotych. Potem ktoś dopisał „Już jest wszystko po 5,5 zł! Do jesieni będzie 3x15”. Na szczęście jeszcze nikt nie umieścił tam euro, czy innych walut światowych. Bo obecny premier w 2005 roku straszył, że gdyby PIS doszedł do władzy, to benzyna i dolar będą po 6 złotych. Można cynicznie powiedzieć, że z benzyną już jest blisko, nawet bardzo blisko.  
 
Mamy wrażenie, że od kilku lat pod rządami Platformy Obywatelskiej, która sama siebie określa jako partię liberalną gospodarczo, robimy same kroki do tyłu.
 
Jednak ten krok do przodu jest. A skąd on się bierze? Otóż Polacy ciężko  pracują. Jesteśmy jednym z najciężej pracujących narodów na świecie. Jeśli się weźmie pod uwagę bilans czasu pracy wydatkowanego przez przeciętnego pracownika, to są to duże liczby, ponad 2000 realnie przepracowanych godzin rocznie. Sytuują nas w czołówce światowej i jakieś efekty z tej pracy są. Natomiast są to efekty zbyt małe w stosunku do potrzeb oraz w stosunku do wysiłku. Po prostu nasza praca jest kiepsko zorganizowana. Powinniśmy sobie zadać pytanie przez kogo ona jest tak zorganizowana? Pośrednio z pewnością przez rząd, ponieważ rząd odpowiada za organizację bardzo wielu usług publicznych a niedostatki w infrastrukturze technicznej, zwłaszcza transportowej oraz niedostatki w infrastrukturze energetycznej bardzo utrudniają pracę Polakom. Utrudniają im życie.
Proszę zwrócić uwagę, że Polacy intensywnie pracują, nawet jeśli jest to związane z uciążliwymi dojazdami do pracy. Z kronik policyjnych dowiadujemy się w jak straszliwych okolicznościach w niedużej furgonetce ginie ponad 10 osób. To pokazuje, że Polacy są skłonni pracować ciężko. Nasze trudne położenie nie jest skutkiem lenistwa Polaków, nie jest kwestią jakiejś apatii. Jesteśmy energiczni, zdecydowani wydatkować mnóstwo czasu na pracę. Tylko jest kwestia złego zorganizowania życia społecznego. Co oczywiście nie obciąża tylko tego rządu. Od 1989 roku zbyt mało wagi poświęcaliśmy temu problemowi. Jednak ten rząd obciąża pośrednio bardzo mocno, ponieważ ten rząd doszedł do władzy obiecując poprawę właśnie w tej dziedzinie. Najintensywniej i najgoręcej obiecywał poprawę w organizacji życia społecznego- miały być nowoczesne drogi, praca miała być lepiej zorganizowana, miała być tańsza, miały być niższe podatki, miało się żyć lepiej i wygodniej. I gdzie to wszystko jest?
Oczywiście, inną kwestią jest, czy rządzący zachowywali się odpowiedzialnie, obiecując te wszystkie cuda. Moim zdaniem – nie.
 
Jeśli założymy, że wciąż trwa kryzys w skali globalnej – a chyba wciąż trwa – to, czy możemy uznać, że rząd działa procyklicznie?
 
Rząd z całą pewnością działa procyklicznie i to bardzo ostro. Program stymulacyjny zainicjowany przez polski rząd doszedł do kwoty 140 mld złotych rocznie. O tyle do 2010 roku wzrósł poziom wydatków publicznych w porównaniu do roku 2007. Pamiętajmy przy tym, że obecny rok dopiero się zaczął, a ubiegły jeszcze nie został skwitowany. Z szacunków wiadomo, że poziom wydatków w sektorze finansów publicznych wzrósł właśnie o tyle. 140 mld złotych to jest – patrząc na średnią wartość PKB w latach 2008-2010  – równowartość 10 proc. PKB. Rząd dosypywał „do kotła” coraz większe kwoty, aż doszedł do wzrostu wydatków publicznych o 29% w trzy lata. (z niespełna 496,5 mld zł w 2007 r. do 640 mld zł w 2010 r.). A podobno to poprzedni rząd był strasznie rozrzutny, ponieważ wtedy wydatki publiczne w dwa lata wzrosły o 16% (z 427,1 mld zł w 2005 r. do 496,5 mld zł w 2007 r.). Ale wtedy był przynajmniej wysoki wzrost gospodarczy. Przypominam, że owoce ówczesnego wzrostu gospodarczego zostały podzielone mniej więcej na połowę. Jedna poszła na zmniejszenie tempa przyrostu zadłużenia i deficytu budżetowego, zaś druga połowa została skonsumowana przez ludzi w formie obniżki podatków i obniżenia tak zwanego klina podatkowego a konkretnie składki rentowej o 7 punktów proc. z 13 punktów proc., jakie były przedtem. To głównie tą obniżką rząd naprzemiennie się chwali, albo też zasłania jak tarczą, negując działania poprzedników. Ale nie zmienił tego przez cztery lata.
 
Można powiedzieć, że rząd zapatrzył się na 2007 rok, w którym były bardzo dobre wyniki, i – jednak – duże oszczędności, i postanowił gonić własną iluzję cudu, na który rząd czekał. Czekał dokładając coraz więcej pieniędzy publicznych. Można powiedzieć, że rząd był na dopalaczach, które tak gwałtownie podobno zwalcza. Tymczasem jak nałogowy alkoholik dostawaliśmy coraz wyższą dawkę alkoholu. To prawda - takie programy stymulujące gospodarkę przyjmowały liczne państwa – zaczęły ten proceder Stany Zjednoczone na bardzo wielką kwotę prawie 800 mld dolarów. Tylko, że w Europie mało kto wykosztował się aż tak bardzo, jak Polska – na prawie 10 proc. PKB.
 
Jaki to miało skutek? Złudny, na krótką metę dobry. Ludzie pieniądze wydali, ci urzędnicy, choćby. To sprawiło, że nie cofaliśmy się, ale nie wyzwoliło żadnej energii i nie ruszaliśmy do przodu. Na ogół ślizgaliśmy się w miejscu, buksowaliśmy.  Ale benzynę paliliśmy cały czas. Urosła góra długów, bo my tych pieniędzy nie mieliśmy. One były pożyczane.
 
Czyli byliśmy zieloną wyspą za pożyczone pieniądze?
 
Dokładnie tak. Moja teza jest następująca: rząd aprobował zwiększanie wydatków publicznych, bo nie można powiedzieć, że to spadło z niebios. To był systematyczny proces trwający przez trzy lata. Rząd za te wielkie pieniądze kupił sobie opinię pogromcy kryzysu finansowego i czas. Kiedy rząd zorientował się, że ogromne długi mu urosły...
 
...jak za Gierka...
 
Tylko, że Gierek – na co słusznie zwracają uwagę komentatorzy – przynajmniej coś za te pieniądze budował. Fakt, że niekoniecznie fortunnie, jeśli spojrzeć choćby na Hutę Katowice, ale jednak ludzie kojarzą lata 70. z rozciągniętym, potężnym placem budowy. Teraz mamy trochę dróg, z czego niektóre budowane są w cenie 10-krotnie wyższej, niż planowaliśmy z ministrem Polaczkiem, kiedy tworzyliśmy program budowy dróg na lata 2008-2012. Słusznie opozycja parlamentarna się zżyma, jak widzi rachunki za budowę fragmentu autostrady z kilometrowym odcinkiem kosztującym ponad 200 mln złotych. To są najdroższe drogi w naszej galaktyce.
 
A może to jest taki plan – nie ważne, co robimy dla społeczeństwa. Ważne, co robimy dla siebie?
 
Bardzo mi zależy na tym, abyśmy nie dopatrywali się specjalnych intryg, przebiegłości i perfidii. Wprawdzie byłoby miło identyfikować  intrygi, przebiegłość i perfidię, ale jak znam realia polskiej gospodarki i polityki, to jest to przede wszystkim niekompetencja i arogancja. Za większością złych decyzji nie kryje się intryga, lecz pospolita głupota. Nie wolno ignorować głupoty!. Bezwzględnie trzeba się liczyć z tym, że nasz oponent niekoniecznie jest wredny, czy złośliwy, tylko może być po prostu głupi.
Trzeba zwalczać głupotę, bo jest jak chwasty – powszechna i szkodliwa.  To jest - dla chrześcijanina zwłaszcza – bardzo ważny imperatyw. Wiemy od św. Tomasza z Akwinu, że rozum został nam dany nie po to, żebyśmy się nim pysznili, ale żebyśmy go używali. Głupota jest jedną z twarzy pychy. 
 
Bezspornie musimy jednak przyznać, że ten rząd jest skuteczny. Skuteczny dlatego, że wciąż jest nierozwiązana sprawa tragedii smoleńskiej, o której wszyscy obywatele – również my – mówimy, że była to katastrofa lotnicza, choć takiej pewności wcale nie ma. Nikt nie przeprowadził postępowania, które wyjaśniałoby, co było powodem tragedii. Czy to była katastrofa lotnicza, czy zamach, którego tak naprawdę nikt nie wykluczył? Rok po tym, co wydarzyło się pod Smoleńskiem, po największej tragedii naszego narodu od czasów rozbiorów, dalej nic nie wiemy. Rząd ma wysokie notowania, a my, mamieni tym, co jest nam podawane, coraz częściej podchodzimy do tego bezkrytycznie.
 
Sprawą tej tragedii interesuję się żywo i systematycznie od dnia, w którym się wydarzyła. Ponieważ jestem naukowcem, przywiązuję wielką wagę do faktów. Uczciwie sama przed sobą przyznaję, że fakty, których nie kwestionuje mój umysł, są tylko dwa. Pierwszy, że zginęli Polacy, w tym najważniejsi urzędnicy w naszym państwie. Drugi, że odbyło się 96 pogrzebów i w części jesteśmy pewni, kogo pochowaliśmy. Cała reszta jest owiana niepewnością, tajemnicą, niejasnościami, jest pełna domysłów. Szczerze powiedziawszy to dzisiaj możemy powiedzieć, że wiemy jeszcze jedno. Że ruina jakiegoś samolotu z polskimi znakami, pociętego piłami, z szybami powybijanymi młotami, leży na lotnisku Siewiernyj w Smoleńsku, przykryta brezentem i tam butwieje.
Więcej faktów w tej sprawie nie znam i fatalnie się z tym czuję. Zastanawiam się w związku z tym,  czy moi rodacy również odczuwają jakiś dyskomfort? Dla mnie to jest duży problem poznawczy - jak funkcjonować, skoro w tak wielkiej  i ważnej sprawie tak mało się wie. Chyba znacznej części moich rodaków na razie to nie przeszkadza. Nie przesądzałabym jednak, że tak będzie zawsze. Dzisiaj jesteśmy zabiegani i zabiedzeni. Jeśli kilkanaście osób jeździ niedużą nyską, żeby kilkadziesiąt kilometrów dalej zarobić te parę złotych i  nie ginie w wypadku, to nie ma co się dziwić, że jak już wraca do domu wieczorem, to niespecjalnie zastanawia się nad światem.  Starają się wyspać i jadą nazajutrz, pewnie w takich samych kiepskich warunkach, z nadzieją, że dojadą na czas. Nie można swoich dysonansów poznawczych przenosić na innych ludzi, ale trochę pozastanawiać się można i trzeba.  
 
Myślę, że ten zdumiewający splot okoliczności, który składa się na katastrofę smoleńską, każdego zadziwia i trochę lęka. Może ludzie czekają na raport rządowy. Polacy zawsze byli ufni, cierpliwi. Jestem przekonana, że tej sprawy przemilczeć się nie da. Nie sądzę, że ta katastrofa przysłuży się dobrze jakiemukolwiek rządowi. Wprawdzie są osoby, które twierdzą, że ta katastrofa się dobrze przysłużyła relacjom polsko – rosyjskim, ale nie wydaje mi się, żeby straszna śmierć tylu ludzi mogła przynieść dobre owoce. Nie bądźmy niecierpliwi. Poczekajmy. Wprawdzie rozum z jednej strony popycha nas w stronę odkrywania zasłon z tego splotu tajemnic - chcielibyśmy wiedzieć, jak się sprawy miały. Ale być może nie wszystkich naszych Rodaków rozum popycha w tę samą stronę.  W końcu jednak popchnie, jestem tego pewna. Na ten temat istnieje obszerna literatura, choćby powieści Fiodora Dostojewskiego, ewidentnie ponadczasowe. Światowej sławy książki o wyrzutach sumienia, potrzebie prawdy, pokucie i odkupieniu. Mnie osobiście katastrofa smoleńska zostawiła trwałą bliznę w sercu, która się nie zagoi nigdy. To, co się stało po tej tragedii, co się dzieje do dzisiaj, traktuję także  jako obrazę dla ludzkiego rozumu. Bo tamte ofiary i tak kiedyś się upomną, już wołają w snach, także moich.  To kiedyś wyjdzie – nie za sto lat, ale dużo szybciej.
 
Jaka jest Pani refleksja nad rolą mediów w tej sprawie? Z jednej strony mówi Pani, że nie każdy się musi tym interesować. Ale blogerzy przeprowadzili w Internecie śledztwo w sprawie smoleńskiej. Zainteresowanie notkami w tej sprawie pokazało, że jednak ludzie chcą wiedzieć. Z drugiej strony, ze strony głównych mediów, mamy zasłonę milczenia i zasłonę prześmiewczego podejścia.
 
Nie da się ukryć, że wiodące media nie lubiły ś. p. Lecha Kaczyńskiego, nie akceptowały jego polityki i generalnie nie kibicowały tej części polskiej sceny politycznej. Przez krótki czas w ramach słomianego wybuchu wyrzutów sumienia była poprawa, po czym wszystko wróciło w stare koleiny z paru powodów. Przede wszystkim współczesne media to jest biznes. One żywią się rozrywką – proszę popatrzeć, jak wielkie wzięcie mają te wszystkie programy typu „Taniec z gwiazdami”, akurat ten tytuł pamiętam. Główne stacje telewizyjne dziennie emitują ponad 40 seriali – policzyliśmy to ze studentami. Otóż natura tych mediów jest taka, że wszystko powinno być żywiołowe i pogodne. To infantylizuje niestety. Ale też ta część przekazu się wybija. Informacje złe, niedobre także są przez media kochane – o ile mają formę katastrof, dziejących się szybko, dynamicznie i daleko od nas. Mamy powstanie on-line, wojnę on-line, trzęsienie ziemi on-line. W taki sposób ta katastrofa była relacjonowana. Z tym, że tak się dziwnie złożyło, że nie było żadnych przekazów na żywo. Nie ma też zdjęć, ani filmów – z wyjątkiem filmu obywatela Wiśniewskiego, który przypadkiem trochę zdjęć zrobił. Jest jeszcze jakiś film rzekomo nakręcony telefonem komórkowym. Więc media nie miały się czym żywić.
I tu pojawiają się zasadnicze pytania – dlaczego nie latały tam helikoptery telewizyjne, dlaczego nie relacjonowały nam tej katastrofy, dlaczego nie widzieliśmy jak to wygląda z powietrza. Na świecie wydarza się tak wiele katastrof i one wszystkie są doskonale dokumentowane. Przecież tam było mnóstwo polskich dziennikarzy.
Moim zdaniem przy tej katastrofie ze względu na to, że było tak potężne embargo informacyjne, tak wielka skala dezinformacji, po część świadomej, i tak wielki szlaban na wszelkie przekazy wizualne, media nie miały się czym żywić. Ta tragedia była dla mediów irytująca, nie dawała im paliwa.
 
Z drugiej strony dwa miesiące przed katastrofą smoleńską pan Miszczak z TVN robi czteroodcinkowy program o katastrofie gibraltarskiej, o śledztwie, które się opiera na jeszcze mniejszej ilości informacji. I jest to program ciekawy, ma wysoką oglądalność. W Internecie jest ogromna oglądalność materiałów blogerskich. Nawiasem mówiąc doskonałych materiałów dla dziennikarzy, którzy chcieliby pytać dalej.
 
Staram się odpowiadać na to pytanie w sposób najbardziej przychylny mediom, czyli tłumacząc to małą atrakcyjnością wizualną, brakiem dostępu do informacji filmowej i fotograficznej, która dzisiaj dla mediów jest niezbędna – bo ileż można pokazywać gadające głowy. Nie wykluczam jednak, że jest to również ostrożność spowodowana tym, że główne media działają w Polsce, w regulacjach, które nie są do końca określone. I być może uznali, że należy czekać na polski raport, żeby jakoś skwitować tę tragedię z punktu widzenia polskiego prawodawstwa. Staram się znaleźć argumenty obrony. Ale faktem jest, że sympatie polityczne mediów są ulokowane po innej stronie. A człowiek ma tak skonstruowaną psychikę, że jest w stanie znaleźć wyjaśnienie na każde swoje postępowanie.
 
Ale nic nie zwalnia z obowiązku myślenia. Również, a może przede wszystkim, dziennikarzy...
 
Nie ma obowiązku myślenia. Św. Tomasz z Akwinu dowodził, że obowiązek myślenia ma każdy chrześcijanin, bo nie używanie rozumu jest obelgą dla naszego Stwórcy. Ale człowiek - human being, co brzmi dumnie - takiego obowiązku nie ma
.
Kilka miesięcy po tej katastrofie odbyła się w polskim MSZ odprawa ambasadorów z udziałem Siergieja Ławrowa, ministra spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej. Media mainstreamu nie dochodziły, dlaczego ambasadorowie polscy są odprawiani w obecności szefa dyplomacji kraju, w którym zdarzyła się największa tragedia Rzeczpospolitej.
 
Oficjalne wyjaśnienie było takie, że rząd polski raz w roku organizuje tego typu spotkania, że to nie było pierwsze takie spotkanie. Natomiast media pokazały wzruszający obrazek, jak to na balkonik wyszli panowie Ławrow i Sikorski, żeby zapalić papierosa. Bardzo miłe! Takie ludzkie.
Mnie bardziej interesuje ewolucja stanowiska Pana Premiera w sprawie wyboru podstawy prawnej postępowania po katastrofie smoleńskiej. Premier najpierw stwierdził, że nikt nie miał do tego głowy. Następnie przyznał, że była propozycja strony rosyjskiej, by zastosować Konwencję  Chicagowską i myśmy na to przystali. Później okazało się, że bodajże 13 kwietnia ub. r., trzy dni po katastrofie, na konferencji w Moskwie Tatiana Anodina oświadczyła, że strona rosyjska proponuje zastosowanie 13-tego załącznika z tej konwencji, oczywiście przy pełniej akceptacji premiera Putina. Na to nasi przedstawiciele spuścili pokornie główki, a chyba nawet kiwnęli. Na pewno kiwnął pan pułkownik Klich, który tam siedział. No, a po upływie ośmiu miesięcy nasz Pan Premier oznajmił, że decyzję o zastosowaniu Konwencji Chicagowskiej podjął osobiście on sam.  Zastanawiające. W  jaki sposób przebiega proces decyzyjny w państwie polskim, skoro chwilę po podjęciu decyzji mówi się, że „ktoś tam to wybrał, ale nie było do tego głowy”. Później mówi się opinii publicznej, że wybrali to Rosjanie, a Polska na to przystała, bo to był dobry pomysł. A na końcu się mówi, że „to ja zdecydowałem”.  Tymczasem wszyscy dobrze wiemy, ze konwencja chicagowska, a już szczególnie stosowany w tym przypadku załącznik numer 13 doskonale wiąże nam ręce. Jeśli tego rodzaju sekwencja zdarzeń się realizuje, to myślę, że nie tylko ja, słucham tego i własnym uszom nie wierzę. Z biegiem czasu człowiek pamięta coraz mniej, tymczasem Premier pamięta coraz więcej i coraz dokładniej. A nawet pamięta to, czego nie było. .
 
Jeżeli mamy takie problemy gospodarcze, jeżeli mamy kryzys działania państwa jeżeli chodzi o sam proces decyzyjny, jeżeli mamy kryzys państwa w ocenie polityki międzynarodowej, co dalej będzie z Polską? Jesteśmy przed wyborami. Jak Polacy skwitują ten rząd? Jaka będzie przyszłość kraju?
 
Państwo polskie jest tak słabe dzisiaj a zainteresowanie ludzi sprawami publicznymi jest tak niskie i niesystematyczne, że najważniejszą sprawą nie są wybory, ale to, żebyśmy zaczęli ze sobą uczciwie rozmawiać. Żebyśmy na siebie nie krzyczeli, nie wyśmiewali jedni drugich, żebyśmy cierpliwie odbudowywali poczucie wspólnoty. Jesteśmy przecież narodem niepokornym, dzielnym, pracowitym, hardym. Nie przestaliśmy być wspólnotą – trzeba to Polakom tłumaczyć – w dalszym ciągu jesteśmy Narodem. Stańmy się bardziej narodem politycznym, bo kiedy zdejmujemy oko z rządzących, oni zaczynają działać po swojemu, czyli najczęściej byle jak. Mnie gazety piętnowały za niedokładności rzędu dziesiątej części punktu proc. PKB a dzisiaj pozwalają, żeby się rządzący mylili o 4 punkty tego PKB, czyli mylili się czterdzieści razy bardziej. Czterdzieści razy! Przekroczyliśmy wszelkie granice pobłażliwości. Zwracam się do Polaków, żeby patrzyli, kto im do kieszeni sięga. Niech przynajmniej pilnują swoich  portfeli przy urnie wyborczej. Niech to nie będzie akt gniewu, ale akt sprzeciwu wobec polityki, która jest prowadzona, i która jest – staram się być uprzejma – w najlepszym razie niefrasobliwa. Rząd, niczym Czerwony Kapturek, beztrosko bieży przez ciemny las. Otóż, ile można beztrosko bieżyć przez ciemny las? Po drodze był Smoleńsk, powódź, góra długów – Polakom powinno się znudzić oglądanie Czerwonego Kapturka.
 
Słabość państwa polskiego objawia się na tak wielu płaszczyznach – i trzeba z tym walczyć. My dzisiaj do tego stopnia staliśmy się barbarzyńcami, że kwestionujemy nawet rytuały pogrzebowe. Pierwotne wspólnoty skupiały się głównie wokół rytuałów pogrzebowych. Zresztą to właśnie wokół nich ta wspólnota się integrowała. Tymczasem my dzisiaj śmiejemy się z czyjejś żałoby – a to w naszej kulturze jest haniebne! Gaszenie zniczy jest haniebne. Wyśmiewanie ludzi, którzy idą gdzieś - zamiast siedzieć w domu i pić piwo - po to, żeby wspólnie odmówić modlitwę, zapalić znicze, czy ułożyć kwiaty – jest haniebne. Dbajmy o swoją kulturę, o swój kod cywilizacyjny. Bo z nich się wywodzimy i bez nich zmarniejemy.
 
A jeżeli nie wszyscy Polacy odczuwają patriotyczne uczucia, to niech chociaż dbają o swój interes. Opłaca się mieć Polskę.
 
Rozmawiali Łażący Łazarz, Paweł Pietkun

Fot. wykonana w Redakcji NowyEkran.pl

KOMENTARZE

  • autorzy
    Klasa. Pani profesor jest wielka.
  • @ autorzy
    wielkie dzięki, dobry artykuł. Chciałabym, żeby Zyta była jeszcze kiedyś MF...
  • perełka
    Cały Nowy Ekran jest poczytny, ale ten wywiad to wyjątkowa perełka, a profesor Gilowska jak zwykle w formie
  • Zbójowanie PO :) Kolejny ciekawy wywiad, kto teraz?
    "Jeśli chodzi o VAT, to mamy szkodliwy idiotyzm. Zatrudniono dodatkowo 75 tyś. urzędników, co musi rocznie kosztować co najmniej 5 mld zł, po czym podniesiono VAT, by te 5 mld zł odzyskać. Przecież to jest istne zbójowanie. Wzrost podatku VAT jest tym gorszy dla konsumenta, im ów konsument jest biedniejszy, bo biedni ludzie większość dochodów wydają na bieżące potrzeby i nie odkładają na tzw. lepsze czasy. Na dokładkę, wzrost VAT wyzwolił spory impuls inflacyjny i nie wykluczone, że biedniejsi obywatele zapłacą jeszcze więcej w postaci podatku inflacyjnego"


    VAT jest straszną zbrodnią PO, tu naprawdę uderzyli w biednych Polaków i to walnie w gospodarkę. Ogromny błąd, także uroki UE. Należało podwyższyć podatki zamożniejszym, PIT znaczy się, ale oczywiście to tylko jedno działanie dające trochę miliardów do budżetu od tych MAJĄ NADMIAR. Inflacja jest faktem i trzeba wreszcie ukazać manipulacje GUS, oni kłamią zaniżając poziom inflacji cenowej, bo przecież o takiej mówimy, o wzroście cen na naprawdę podstawowego koszyka.

    Kto zagłosuje na PO, SLD, PSL (oś PO) to naprawdę jest głupcem, albo ma frukty z trzymania z tą bandą i głosuje na swoich.
  • az serce sie raduje
    Pani Profesor wielka klasa, jak dla odmiany posluchac Rostowskiego, to wlos staje na glowie, coz ona do srodowiska PO nie pasuje
  • Witam
    Dziekuję za świetny wywiad:))
  • Naród to jest to
    Ciekawy wywiad , mądre słowa pani premier Gilowskiej. Powinnismy sobie życzyć aby nasza wspólnota koniecznie się cementowała i to co istotne było na pierwszym miejscu.
  • @Łażący Łazarz
    Wielkie brawa za wywiad!!

    "A najwięcej tym, że czytała także Łażącego Łazarza :-))
    Warto pisac bloga chociażby dla takich chwil."

    Zdjecie nie klamie, widac, zes wielce ukontentowany:))
  • @autor
    Zyta, kobieta "z jajami" tak mi się wydaje, wielu innym przy niej to kury pasać.
    Swoją drogą widać, że jest nieortodoksyjnym politykiem i ... myśli!!!!!!!!
    Najwyższy czas by rzuciła okiem na materiały z www.ruchwig.pl
  • @Łażący Łazarz
    Jakość wywiadów, które publikujecie, udowadnia możliwości nowegoEkranu i potencjalną siłę rażenia tego raczkującego medium, milion niepowtarzalnych użytkowników... drugi, trzeci pewnie za parę miesięcy... kupuj nowe serwery na zapas...;) Dziękuję za ambitne podejście i dobór rozmówców... Duże brawa dla Pani Profesor za profesjonalizm, patriotyzm, a także za wędrówki po blogosferze dla maluczkich. Pozdrawiam.
  • Pani profesor Zyto Gilowska
    Ukłony za pani postawę, twardej kobiety która ma swoje zdanie. Zdrowia i uśmiechu życzę codziennie.
  • I dobra rada dla Polaków
    "Zwracam się do Polaków, żeby patrzyli, kto im do kieszeni sięga. Niech przynajmniej pilnują swoich portfeli przy urnie wyborczej. Niech to nie będzie akt gniewu, ale akt sprzeciwu wobec polityki, która jest prowadzona"


    Wypada posłuchać Pani Profesor.
    Jeszcze raz namawiam wszystkich tych, którzy nie akceptując PO, SLD, PSL jednocześnie plują na PiS, żeby w tym roku wyjątkowo przemyśleli taką strategię, która w 2007 roku dała władzę PO-SLD, która w 2005 roku zmusiła PiS do koalicji z Samoobroną, Giertychem, która w 2010 wyniosła do władzy Komorowskiego choć z "bulem"... Mam nadzieję że powstanie taki montaż wyborczy który umożliwi różnym opcjom start spod szyldu komitetu PiS. Odrębny komitet, nawet sojuszniczy będzie sporym ryzykiem że nie przekroczy 5%. Koalicja powinna być na JEDNEJ LIŚCIE, wydzielić się może do odrębnego klubu parlamentarnego po wyborach. To będzie początkiem nowej siły politycznej i prawdziwej, a nie tak kuriozalnej jak PJN.

    Gdyby Ona był ministrem finansów dalej, to na pewno nasza sytuacja byłaby znacznie lepsza.
  • Inaczej odbieram wypowiedź Gilowskiej niż moi poprzednicy komentatorzy.
    Odniosłem wrażenie zatuszowania przez panią Gilowską agenturalnego układu jaki rysuje się wyraźnie w narzuconych nam rządzie w postaci Platformy Obywatelskiej. (Narzuconym , ponieważ mass media polskojęzyczne przedstawiły Donalda Tuska w fałszywym świetle, jako reformatora państwa. Wyborca głosował w dobrej wierze , lecz pod wpływem oszustwa mass medialnego głos taki należy uważać za nieważny, ponieważ narusza akt wolnej woli wyborcy).
    Mamy tu zatem do czynienia z władzą nielegalną.
    Wyniszczanie Polskiej gospodarki poprzez zastosowanie zawyżonych kosztów inwestycyjnych np. 1 km autostrady kosztuje u Tuska 200 mln zł
    gdy Amerykanie za taki sam odcinek płacą równowartość 7 mln.
    Likwidacja intratnych gałęzi przemysłu jak np. czwartej potęgi na świecie przemysłu stoczniowego oraz polskiego rybołówstwa. Nie sposób tu wymienić z uwagi na znikomość miejsca wszystkich antypolskich posunięć Platformy Obywatelskiej.
    Nawet dochodzenie w sprawie tzw. katastrofy smoleńskiej odbyło się z naruszeniem podstawowych wymogów metodologicznych poprawnego dochodzenia do prawdy materialnej, wskazuje na podejrzany charakter
    wydarzenia z udziałem zainstalowanego nam rządu.
    Nie wiem , czy Polacy zechcą spłacać nieuzasadnione zadłużenie zaciągnięte przez niepolski rząd. Każda dziedzina życia społeczno-politycznego obciąża rządzących pod kątem odpowiedzialności karnej.
    Pani profesor nie jest wielka. To kiepskie odpowiedzi, chyba, że macza się w tym palce.
  • @
    PO potrzebowało intrygi, żeby się pozybyć pani Prof., bez niej mogą robić takie numery jakie nie przeszłyby, gdyby była z nimi. W zamian mamy Vincenta, wpadł na 4 lata narobi długów i wyjedzie z córusią narzekając, że Polska to dziki kraj.
    Ciekawy wywiad, a Pani Gilowska - klasa.
    Był już wywiad z Ministrem, Generałem, Premierem-Profesorem...pora na Premiera-Prezesa?
  • @Paweł Pietkun
    O czym będziecie rozmawiać z JKB? O piłce nożnej? No ale skoro NE czuje taką potrzebę to faktycznie teraz jest czas, za rok będzie calkiem passe.
  • trzy uwagi
    1. Przetrwanie kryzysu.
    Niezmiernie mnie irytują opowieści o tym "przetrwaniu kryzysu" przez nasz kraj. Po pierwsze my jesteśmy w ustawicznym kryzysie łagodzonym wyprzedażą majątku, zadłużeniem i ostatnio funduszami z UE.
    Po drugie kryzys światowy trwa w najlepsze i proponowałbym nie mówić "hop" póki się nie przeskoczy.
    Po trzecie wreszcie - w normalnym świecie najczarniejsze oblicze kryzysu jest związane z problemami z finansowaniem drobnej przedsiębiorczości. U nas banki i tak tego nie robią, więc nie ma miejsca na tego typu kryzys.
    (Albo inaczej jest to kryzys permanentny).
    Poza tym Pani Gilowska chyba popada tu w sprzeczności mówiąc raz że "przetrwaliśmy" dzięki zmniejszeniu podatków a raz że dzięki "sterydom".


    2. "Po prostu nasza praca jest kiepsko zorganizowana" i jeszcze to: "jak znam realia polskiej gospodarki i polityki, to jest to przede wszystkim niekompetencja i arogancja"
    Co uzasadnia moją tezę, że naprawę gospodarki należy rozpocząć od usunięcia poza nawias życia publicznego wszystkich ekonomistów.

    3. "Nie przestaliśmy być wspólnotą"
    Z tym się zgodzić nie sposób. W najlepszym razie jesteśmy dwoma wspólnotami. Choć ja uważam, że jest u nas reszta wspólnoty i "stado niezależnych umysłów". Pani Gilowska nawiązuje do chrześcijaństwa. Ale nawet Chrystus nakazywał 'strzepnąć kurz z sandałów'. W mojej Ojczyźnie nie ma miejsca dla Michnika, TVN, czy Urbana. Jeśli Polska będzie ich krajem, to mnie pozostanie tylko emigracja (wewnętrzna).
  • @Łażący Łazarz
    Z chęcią przeczytam. Widzę, że NE nie próżnuje. Tak trzymać.
  • Namiastka normalności.
    Przyłączam się do gratulacji i pozdrowień dla pani Minister i Pytających.
  • @Łażący Łazarz
    świetny wywiad,
    dziękuję.
  • Rewelacja!
    Wywiad jest znakomity a niektóre fragmenty wypowiedzi p. Zyty Gilowskiej winny trafić do księgi złotych myśli - np. ten:

    "Nie ma obowiązku myślenia. Św. Tomasz z Akwinu dowodził, że obowiązek myślenia ma każdy chrześcijanin, bo nie używanie rozumu jest obelgą dla naszego Stwórcy. Ale człowiek - human being, co brzmi dumnie - takiego obowiązku nie ma."
  • @tsole
    "Ale człowiek - human being, co brzmi dumnie - takiego obowiązku nie ma."

    Wielu niestety notorycznie korzysta z tego przywileju.
    Doprawdy, "złota myśl"...
  • @Agamemnon
    "Nie wiem , czy Polacy zechcą spłacać nieuzasadnione zadłużenie zaciągnięte przez niepolski rząd."

    Skoro zechcieli spłacać długi komunistów, to czemu mieliby teraz się buntować? To bardzo wygodnie - przyjąć iż rząd nam 'zainstalowano'.
    Nawet stosunek do tego faktu znamionuje niesamowitą głupotę polskich elit (niestety - z PiS włącznie). Nie ulega wątpliwości, że media, FOR, pseudoelity, etc... zrobiły wszystko co możliwe by pogrążyć Jarosława Kaczyńskiego. Ale zamykanie oczu na własne błędy to jest przejaw głupoty. Dopiero ostatnie działania Jarosława Kaczyńskiego pokazują, że wyciągnął z tamtych zdarzeń jakiekolwiek wnioski.

    W czasie lektury tekstu naszła mnie refleksja, którą spisałem tutaj:
    http://netsociety.nowyekran.pl/post/7842,intelektualna-przygoda-z-ekonomia
  • @Adam
    "PO potrzebowało intrygi, żeby się pozybyć pani Prof., bez niej mogą robić takie numery jakie nie przeszłyby, gdyby była z nimi."

    Sorry - ale to już są czyste spekulacje.
    A może głosowałaby zgodnie z dyscypliną partyjną? Jeśli wejdziesz między wrony - musisz krakać jak i one. Proszę popatrzeć na Gowina - jak się stacza. Na początku był tylko pyszałkiem o lekko nadętym ego. W pewnym momencie z trudem zachowywał resztę przyzwoitości.

    Doprawdy wielką widzę tu radość z powodu znalezienia jednego sprawiedliwego. Ale - jak nas naucza Biblia - dla uratowania państwa trzeba przynajmniej 10-ciu :-(
  • świetny wywiad, thx
    Prosta konstatacja po lekturze, na biegunach odczuwania - żal i radość: bardzo brakuje głosu Pani Profesor w debacie publicznej; jak dobrze posłuchać głosu rozsądku, siły argumentu. I ziarenko nadziei, młodzi ludzie mają od kogo uczyć się, tutaj, u nas - oby chcieli powalczyć o swoje, ową naukę wykorzystać i działać.
  • @Łażący Łazarz
    "Tymczasem dzisiaj przeprowadziłem rozmowę z Kornelem Morawieckim, którą spisze i opublikuję niebawem."

    Czekam z niecierpliwością.

    Pan Morawiecki to chyba jedna z najjaśniejszych postaci polskiej sceny politycznej.
    Szkoda tylko, że tak marginalizowany przez elytki.
  • NE
    Pani profesor to był, jest i będzie człowiek z klasa.
    Jej oceny stanu gospodarki są jak brzytwa. Wyrzuca zbędne demagogie- daje czytelny obraz .
    Byłam w Jachrance. Szkoda,ze nie poruszyliście tematu długu publicznego:-)
    Pozdrawiam serdecznie
  • NE
    No w końcu ciekawy wywiad w przeciwieństwie do mętnych i niepotrzebnych rozmów z leśnymi dziadkami. Wywiad przydupasem bolka ze wsi na starcie to był ogromny błąd Nowego Ekranu.
  • @1Maud
    Jeszcze będzie krótki materiał telewizyjny. Tak naprawdę, to z Panią Profesor możnaby rozmawiać godzinami. Baba-Piorun z głową mocno na karku.
  • Gratulacje!
    Fajnie, że docieracie do takich osób! A my możemy sobie poczytać spokojnie w domku:))
  • @BGM-109
    Jeśli prawica chce rozmawiać o bezpieczeństwie kraju i myśli o wygraniu wyborów to musi przeprosić się a armią, bo tam drzemie milionowy elektorat żołnierski + jego rodziny.

    NE będzie rozmawiać ze wszystkimi, którzy mają coś do powiedzenia. Rozmawiać merytorycznie. Jeżeli Cie nie będzie interesować dany rozmówca to przecież nie ma przymusu czytania.

    Ukłony
  • @Nowy Ekran
    ...Baba-Piorun z głową mocno na karku...
    To dobrze, że Pani Profesor jest w formie, może już nie długo przyjdzie jej naprawiać to, co zepsuł człowiek bez pesela.
    Jest pytanie, czy będzie można odkręcić te antypolskie działania (nie)rządu POpaprańców. Koniecznie reaktywować Trybunał Stanu. Komisje Śledcze nic tu nie pomogą.
  • komu się opłaca mieć Polskę?
    jaką Polskę?
  • @Pytający
    ="komu się opłaca mieć Polskę?
    jaką Polskę?”=

    Normalną, praworządną, sprawiedliwą Polskę dla uczciwych obywateli. Z kompetentnym i uczciwym, nie szantażowanym hakami, rządem.

    Jasne? :-)
  • Świetne!
    Serdecznie dziękuję.

    Pani Profesor życzę wszystkiego dobrego.
  • Świetny wywiad
    Pani prof. Gilowska mówi językiem niezrozumiałym dla... rządzących baranów. Chociaż barany nie potrafią robić w konia miliony ludzi, robiąc dla siebie fortuny.
  • @Agamemnon
    antypolskość ?

    jedno jest pewne, żaden carski namiestnik nie odważyłby się tak niszczyć powierzonej guberni jak robiły to polskie rządy minionego 20-lecia.
  • Pani Zyta na premiera !!!
    Witam. Zawsze miałem i mam duży szacunek dla ludzi, którzy są prawdziwymi fachowcamii którzy nie boją się mówić prawdy, często gorzkiej. Proszę kolegów o opinie na temat w tytule. Uważam, że p. prof. Z.Gilowska była by dobrym premierem i oczywiście,musiałaby poszukać dobrego kandydata na ministra finansów.
    Więcej takich osób w polityce i rządzie i Polska mogła by szybciej się rozwijać. Polityk powinien nakreślić cele, czas realizacji i koszty oraz powiedzieć ludziom, że będzie się okresowo rozliczał z efektów i kosztów.
    Bez tego nie ma normalnego państwa a naród zyje w świecie iluzji. Pozdrawiam-zibi.
  • @zibi
    A Pani profesor nie była przypadkiem kiedyś lemingiem?
    Więcej, budowała potęgę lemingów.

    Jak ludzka pamięć jest krótka...
  • @SpiritoLibero
    Kazdy mógł być kiedyś lemingiem, ale to co napisałeś o p.Gilowskiej, jest obrazliwe i twoje komentarze też są często kontrowersyjne. Każdy z nas ma jakieś wady, ale liczy ogólna postawa i poglądy, a jak wiadomo, za zdrowe poglądy, p.Zyta została potraktowana w PO bardzo żle, bo ryży nie znosi wszelkiej konkurencji, jak to dyktator. Dlatego trzeba być obiektywnym. Pozdrawiam-zibi.
  • @zibi
    To było tylko pytanie, kontrowersyjne :)

    Ten schemat myślenia można przenieść na panią Kluzik, prawda?

    Proszę tylko o trochę zdrowego rozsądku i nie poddawanie się tanim emocjom.

    Pozdrawiam.
  • Klasa!
    Bardzo dobry wywiad.

    PS. Ostatnio widzę ,że nastąpił jakiś wysyp gości na łamach Nowego Ekranu. Oby tak dalej !
  • @ autorzy
    Piekne! Tak trzymac tego wlasnie nam trzeba na NE . Pozdrawiam serdecznie z Ottawy
  • @Vars
    oczywiste, że jasne jednak zaciemnia mi się to wszytko jak słucham tej POPiSowej Pani Gilowskiej
  • @Agamemnon
    Niekoniecznie pominięcie sprawy agenturalności tego "rządu" jest równonaczne z jej tuszowaniem. Prawo nie pozwala na pewne stwierdzenia, nawet jeśli sytuacja nie pozostawia cienia wątpliwości co do pana, który trzyma w ręku koniec smyczy piłkarzyków.

    Ponadto świecenie w oczy samą ewidentnością tej sprawy nie jest dobrą przysługą dla zwycięstwa wyborczego obozu patriotycznego. Problem polega bowiem na tym, że ludzie, którzy dali się nabrać, podświadomie(!) wiele jeszcze zrobią, by nie uznać, że są/byli frajerami; frajerami, z jakich po otwarciu oczu sami gotowi są pogardliwie się śmiać.
    Wskazujmy więc na sprawy bezsporne. Na szkody, jakie PO wyrządziła krajowi. Na straty, jakie ci nie-hard-core'owi wyborcy Platformy ponoszą wskutek jej "rządzenia". To są bowiem konkretne pieniądze, konkretne godziny spędzone w pracy tylko po to, by zapłacić rachunek za błąd popełniony przy urnie.

    Gotów jestem się zgodzić, że wygrana Platformy wynika z dwóch elementów, pośród których pierwszym jest hm... sfałszowana etykieta: merdia zachwalają trącący nieprzyjemnie towar PO, opowiadając o nim niestworzone rzeczy, jednocześnie deprecjonując konkurencję.
    Dlaczego wolą Platformę te merdia?
    A dlaczego wolą ją zakłady karne?
    A może to ta sama przyczyna?
    Może rozwinę tę paralelę w osobnej notce, ostatnio jednak mam sporo innej pracy, więc nie mogę tego na najbliższą przyszłość obiecać.

    To, że Pani Gilowska nie mówi wprost "Gruppenfuehrer KAT wraz ze współpracownikami to zdrajcy" nie zmniejsza prawie liczby ludzi, którzy by ten fakt uznawali, gdyby to była powiedziała.
    Ci, którzy są zdolni użyć rozumu, ogólnie rzecz biorąc, już o tym wiedzą. Pozostałych powinny przekonać skazujące wyroki we właściwym czasie.

    A druga przyczyna?
    Drugą jest dar, jakim została osobliwie pobłogosławiona polska ziemia: Wciąż dokonują się tu cuda na urną.
    I jednej, i drugiej przyczynie poświęciłem zresztą notki, chyba nawet więcej niż dwie. Skromnie polecam.

    Z płaceniem długów - to już ostatnia uwaga - to zwyczajnie się Pan oszukuje.
    Zapłaci Pan za wszystko bez szemrania, zresztą wspólnie ze mną. No, może z pewnym szemraniem.
    Szkoda, że tajność głosowania uniemożliwa nam ustalenie, kto tę Platformę wybrał, i przesłanie winnym rachunków.
    Bo obserwuję, że coraz mniej się robi chętnych do przyznania, że w 2007 głosowali na tę grupę, a w 2010 - na uzurpowanego CHRABIEGO Bronisława K. (aka R.).

    Pozdrawiam
  • @Łażący Łazarz
    REWELACJA!

    Gratuluję i linki rozsyłam.
  • @Marek Kajdas
    "Należało podwyższyć podatki zamożniejszym, PIT znaczy się, ale oczywiście to tylko jedno działanie dające trochę miliardów do budżetu od tych MAJĄ NADMIAR."

    Zdecydowanie nie zgadzam się z takim 'zbójowaniem'. Z jakiej racji karać ludzi którzy więcej zarabiają zwiększonym podatkiem? Jak ktoś jest przedsiębiorczy to ma płacić więcej? Chore takie rozumowanie!
  • @SpiritoLibero
    Z tym pytaniem to może czepliwy jestem ale oprócz pytania było też stwierdzenie:) Więc nie ma co przemilczać tego stwierdzenia, bo ono wywołało 'tanie emocje'. Generalnie kontrowersje pobudzają myślenie, ale warto też brać odpowiedzialność za pełnię swych wypowiedzi. O co też proszę :)
  • @ender
    Ale ja zawsze biorę pełną odpowiedzialność za to co piszę (dlatego nie podoba mi się możliwość usuwania własnych komentarzy).

    Faktycznie, stwierdziłem, że Pani profesor była jedną z osób, które budowały PO.
    Dla mnie osobiście nie ma to żadnego znaczenia...

    Pozdrawiam.
  • Przepraszam, że tu, ale nie da się umieścić nowej notki
    bo w miejscu lead wyświetla się czerwony komunikat, że można umieścić do 150 znaków i nie da się publikować, bo wyrzuca.
    To samo ma Samanta od 2 dni. Administracja nie odpowiada na monity.

    Czy ktoś jeszcze tak ma?
  • Łażący Łazarzu
    To jest wywiad! Pani prof. zostawia daleko w tyle gen. Skrzypczaka. Wspaniałe oceny, bardzo treściwe. Jest w tej rozmowie coś nieuchwytnego, takie ponadczasowe przesłanie. Nie wiem dokładnie jak to określic, ale chyba jest to wiara w Polaków, w suwerenną Polskę. Jest optymizm. Dziękuję Pani profesor.
    Ps. Na zdjęciu wyglądasz na wniebowziętego, co mnie wcale nie dziwi. No i jeszcze jedno-informuję Cię, że wszystko na to wskazuje, że przejadę te prawie 400 km i bedę na spotkaniu 31 marca:)
  • łyżka dziegciu
    Coś mi się wydaje, że w tym ogólnym "och-ach" zachwycie, jaki NE prezentuje powyżej, wypada przypomnieć o niewyjaśnionej - moim zdaniem - do końca poszlaki współpracy ZG ze służbami PRL-u.

    Czy tylko ja o tym pamiętam?

    A pamiętne słowa zachwytu do pana Tusku, chyba "bracie mój!", też poszły w niepamięć?

    No nieźle, coś mi się tu ciasno robi...
  • Łażący Łazarz
    wywiad z Zyta Gilowska przebija wszystko co wydarzylo sie dotychczas w NE - tak trzymac!
  • Do redakcji
    rzuciłem okiem na nE i wydało mi się, że Tu się toczy największa burza mózgów w Polsce. :)

    Gratulacje
  • @Marek Kajdas
    Polsce potrzebne są węgierskie posunięcia.
  • @Jerzy Wawro
    Patrząc z dłuższej perspektywy działania Jarosława Kaczyńskiego wydają się być całkowicie przemyślane i zaplanowane.
    Wydaję mi się, że nie warto wystrzelać się ze wszystkiego na raz.
  • pomysł
    a może Nowy Ekran zorganizuje debatę Gilowska-Rostowski przed wyborami ?
  • x
    Ja w euforię bym nie wpadał.
    Pewnie, jest to jakaś ulga, po szweju wątpliwego "podpięcia".
    Nie można pani profesor odmówić rzutkości, energii i elokwencji. Retorykę pamiętam jednak dość nachalną, teraz jakby stonowana...
    Bądźcie spokojni! Pani profesor pręży się do skoku, jak przyczajony tygrys pci odmiennej! :)

    "...to jest to przede wszystkim niekompetencja i arogancja. Za większością złych decyzji nie kryje się intryga, lecz pospolita głupota."
    To bardzo wygodne jest, albo naiwne. Jeśli pani profesor tak myśli na prawdę, to lepiej niech się trzyma miejsc kultury i nauki, jeśli natomiast mnie każe tak myśleć, to wiele się nie zmienia.

    Nawet jeśli ktoś się uprze, żeby jakiemuś Gradziczykowi naciągnąć jego własne gacie na głowę i powiesić nad mrowiskiem, to czy za głupotę można zasądzić tak surową karę?
    Nie, co najwyżej jakaś niegospodarność pomroczna, trzy letni zakaz zajmowania stanowisk publ, ble, ble, ble, he, he...

    Smoleńsk z przyległościami też oczywiście głupota z szokiem i traumą. Jasne.

    Ci co idą do władzy zazwyczaj zaczynają od takich deklaracji, po pierwsze aby potwierdzić swoje zrozumienie dla mechanizmów wszem i wobec, w szczególności zaś dla właściwych uszu. Po drugie i tak ciężko kogoś złapać jak się nie ma kciuków, bo kciuki biorą "oni" jak schodza ze zmiany, w charakterze zabezpieczenia. Na wszelki wypadek gdyby komuś miało odwalić i zacząłby bruździć. Kilku się przekonało, w tym obecni europosłowie.
    Fakt - niektórzy dopiero po wyborach, mówią: wicie rozumicie, obiektywne trudności, chilowo nikogo nie złapiemy i mrówki też nam spierdzieliły, małe to, ciężko upilnować, ale szukamy. Znaczy dokładamy starań. Może nawet powołamy jakieś nowe trzy litery, do szukania, albo łapania. To się jeszcze omówi. Nie wszystko na raz, dopiero sto dni czyścimy tą stajnie augiasza, a jeszcze pełno szwagrów zostało do zainstalowania... znaczy odinstalowania oczywiście! Itd, itd...

    W życiu publiczny sporo ostatnio zażywa się pism świętych, tudzież świętych samych, Ja ze swojej strony przypomnę: "po czynach ich poznacie".

    Ciekawe jak wyglądają stringi w mrowisku...
  • @SpiritoLibero
    a czy to kiedyś nie była inna Platforma?
    Medialna manipulacja musiała trochę potrwać zanim powstał pierwszy leming. ;)
  • @Pablo Pakero
    Platformologiem niestety nie jestem :)
    Jakoś nieufnie podchodziłem do tego tworu. Zwłaszcza jak śp. M.Płażyński odszedł.
  • @SpiritoLibero
    Jeszcze upłynie trochę wody zanim powstanie Platformologia i skończy ją pierwszy Platformolog. Bezrobocie pewne ... bo nauka niepewna. :)
  • @tsole
    Zdanie zaczerpnięte z: Personalizm chrześcijański, Wincenty Granat
  • @John May
    http://dziennikarze.nowyekran.pl/post/7807,oplaca-sie-miec-polske-wywiad-z-zyta-gilowska#comment_49993

    Liberał człowieka zazwyczaj nie zrozumie ;)
    Może więc napiszę w Pana języku liberalnym coś, dwójmyślenie. Otóż podatki zawsze mają określony poziom i nikt nie chce ich płacić. Bywały dochodowe dla bogaczy i 70% bodaj w USA kiedyś. Zatem Pani Gilowska wchodzi w określony poziom podatków i rozważa po neoliberalnemu co by tu obniżyć, a ma przed nosem program PiS gdzie były przynajmniej dwie opcje o których Jarosław Kaczyński opowiadał towarzyszowi Smolarowi w Fundacji Batorego zimą 2005 roku na długo jeszcze przed wyborami.

    Dlaczego Pani Profesor nie obniżyła VAT-u na węgiel, paliwa, anergię, wodę, wszystko co ważne dla każdego zwykłego Polaka? Dla biedoty i połowy mniej zamożnej? To było ważne, dużo ważniejsze od demagogicznego obniżenia PIT dla... m.in posłów, tudzież populistycznego becikowego (i tak śmiesznie mało i na dodatek zamożnym także niepotrzebnie zupełnie) tudzież ta ulga na dzieci z dochodów których połowa Polaków dorosłych NIE MA. Nie ma bo są rolnikami, emerytami, rencistami, w szarej strefie, są bezrobotni, w opiece społecznej, siedzą w pace itd itp

    Można zatem obniżyć podatki i trzeba, ale nie od PIT i CIT należy zaczynać, ale od akcyz, VAT-u, haraczy pośrednich które biedotę walą po głowie znacznie bardziej niż umiarkowany PIT 18, wcześniej 19%.

    Pani Profesor popełniła błąd tą reformą, zdania NIE ZMIENIĘ NIGDY w tej sprawie. Skoro tak piękne ożywienie to wywołało (akurat, przecież obniżka PIT zadziałała dopiero po uchwaleniu przez PO) to dlaczego nastąpił spadek wpływów podatkowych? Przecież wg mitu liberałów każda obniżka podatków radykalnie zwiększa ich strumień w budżecie z powody ożywienia. Gdzie wcięło te kilkanaście przynajmniej miliardów które miały się pojawić? Czy może zamożni kupili po 10 telewizorów, po 5 samochodów, czy kupili miliony rzeczy, miliony usług jakie mogliby kupić wszyscy Polacy mając radykalnie mniejsze obciążenia podatkami pośrednimi?

    Ile pieniędzy krąży wśród zwykłych ludzi, to jest klucz. Nie będzie ożywienia bez zwiększania tej puli. Mogę zapytać ile zyskała rodzina Pani Profesor na swoich własnych reformach? Ile dziesiątek tysięcy zł? Muszę kupić 8 ton węgla i ni cholewki nie rozumiem dlaczego nakłada się haracze pośrednie na węgiel tak że dwie tony idą na zbójeckie państwo. To nie jest wódka, to nie jest luksusowy towar np francuskie śmierdzidło za 1000zł.

    Taka Polska wybuchnie, wszystko jedno kto wygra wybory. Wybuchniemy jak Libia, jak inni, jak w 1980 ale tym razem naprawdę spontanicznie. To już za dużo, za bardzo przykręcono śrubę, nastąpiło przeniesienie obciążeń z przedsiębiorstw, firm, banków, osób zamożnych na biedotę, rolnictwo drobne. Przesadzono. Chore jest rozumowanie kiedy z 1000zł pensji najniższej państwo zabiera jeszcze ponad połowę w podatkach pośrednich, a zamożnym krzywda płacić np od pensji 10 tys zł te 32% podatku. Jakże jesteście ciężko obrabowani, poszkodowani, nie macie z czego żyć. Popłakać się można nad niedolą ludzi zamożnych, cieżko pracujących jak posłowie choćby mający na waciki i paliwo po 3 tysiaki z ryczałtu, nawet jak wozu nie ma, albo ma ale konny, czy rdzewiejący na cegłach...

    Chciałbym że Pani Profesor przyznała się do błędów, do tego iż nie realizowała programu z Katolickiego Nauczania Społecznego, a bardziej z dogmatów neoliberalnych bliższych masonerii new world order. A niby czemu PiS przegrał wybory w 2007 roku? Tak sobie z nagonki medialnej, z układu? Zwykli ludzie rozczarowali się linią kosmetycznych zmian, dla nich nie był to przełom, a kolejne rozczarowanie. Kolejny AWS zmutowany z UW, reaktywacja PC. Zamiast bredni o dodatku drożyźnianym, to teraz trzeba zmniejszyć istotne obciążenia systemowe dla biednych, biednym jest w Polsce nawet osoba samotna żyjąca z pensji 2 tys zł na rękę. System wygenerował biedotę wśród pracujących fachowców, którzy na zachodzie stanowią zamożną klasę średnią, czyli cofamy się nie tylko w PRL, ale w XIX wiek do Ziemi Obiecanej.

    Chcemy innego PiS. Solidarnego, a nie liberalnego. Jezus Chrystus wskazał bogaczowi co ma robić - rozdać wszystko ubogim, zatem ten kierunek jest prawidłowy, ale nie twierdzę żeby się aż tak poświęcać :) Nie sprzedam domu i nie rozdam kasy bezdomnym, czyli... wtedy sobie też :) Musicie zrozumieć że system wolnorynkowy wymaga konsumpcji, a skoro jest bieda to trzeba socjalu żeby ludzie mieli za co kupować chociaż to co konieczne do przeżycia na poziomie minimum socjalnego, inaczej w końcu w połowie będziemy bez pracy, bez dochodów i w biedzie na zasadzie zmniejszającego się PKB.

    Mieszkania też nie powinny być wciskane biedocie na kredyty 30-40-letnie nawet z dopłatami do odsetek (pompowanie balona, marnowanie kasy publicznej), ale na czynsz niewielki, czyli budownictwo nadal spółdzielcze i socjalne, państwowe, komunalne. Po co własność? Skąd te bożek, obsesja własności. Ważniejsze jest poczucie bezpieczeństwa, stabilności. Wystarczy iż jest dożywotni tytuł użytkowania z którego komornik nic nie wyciśnie z możliwością zapisania krewnym tegoż przeniesienia użytkowania, albo zmiana statusu na własnościowy po 20-30 latach dwukrotnie, trzykrotnie niższego czynszu od najniższych RAT bankowych, czy komercyjnego czynszu.

    Można rozładować wsie zabite dechami na krańcach świata gdzie nie ma blisko popłatnej etatowej pracy właśnie wyłącznie kuszeniem przydziałowym mieszkaniem w mieście, to działało za komuny doskonale. Gdybym miał takie socjalne mieszkanie w Warszawie i czynsz bardzo niski, to pewnie spakowałbym się i wyjechał na ulicę Alternatywy do stołecznej wsi. System trzyma systemowo 40% ludności na wsi. Przynajmniej częściowo ocalejemy kiedy wybuchnie wojna atomowa i duże miasta spłoną. Grunt to optymizm :)
  • Co Zyta robiła w PO?
    Wywiad w porządku, ale to co mówi Z. G. mógłby napisać prawie każdy nowoekranowiec.
  • @Marek Kajdas
    A może takie rozwiązanie?
    "Gospodarka Singapuru jest gospodarką rynkową z własnością prywatną. Ważną rolę pełni jednak na przykład A*STAR (Agency for Science, Technology and Research), państwowa instytucja, zajmującą się wspieraniem rozwoju przemysłu wysokich technologii. Inną dziedziną znajdującą się pod prawie całkowitą kontrolą państwa jest polityka mieszkaniowa, której rozwiązania przypominają rozwiązania socjalistyczne."
  • @Łażący Łazarz
    Nie traktuj tego personalnie :)
  • @Pablo Pakero
    Nie jestem wrogiem gospodarki rynkowej, byle był... patriotyzm gospodarczy, to ma służyć ludziom, narodowi, państwu jako domowi narodu-suwerena. Nie możemy być eksploatowaną kolonią niewolników.

    Singapur i inne takie tygryski są na pewno wzorcami do rozpatrzenia, ale nigdy całościowo, tylko poszczególne rozwiązania. Na pewno nie chodzi o tanią siłę roboczą jako wzorzec. To ZŁY wzorzec podobnie jak nadmierna eksploatacja ludzi pracy w innych aspektach, u nas dochodzi do tego niesłychana drożyzna. Pokazywano Niemca jak tankuje paliwo i NIC już nie kupuje, bo u nich wszystko TAŃSZE. Nie tak było jeszcze 4 lata temu! My zaś tankujemy na Ukrainie, paliwo prawie "za darmo". Do tego doszło, ludzie będą jeździli zagranicę kupować wszystko, jak to wpłynie na gospodarkę to szkoda gadać.
  • @Marek Kajdas
    Chodziło mi głównie o plan budowy mieszkań. Przydałoby się, żeby był nacisk na rozwój małych i średnich miast zamiast dużych metropolii. A polityka mieszkaniowa mogłaby temu sprzyjać.
  • @Pablo Pakero
    Przecież Polska jest tanią siłą roboczą. Czytałem, że w Chinach, w jakiejś fabryce był strajk 100 tyś pracowników. Dostali 40 zł mniej niż najniższa polska pensja. A w rankingu zapracowania jesteśmy na 2 miejscu za Koreą.
    Tu już chyba gorzej nie może być ( ależ oczywiście, że może). Jak jest kryzys to korporacja podniesie u siebie ceny, żeby stracić bazę klientów czy za granicą, gdzie klient i tak nie ma wyboru?
  • @Marek Kajdas
    Polacy powinni się nauczyć bojkotować produkty ... a nawet całe marki.
  • Pani Profesor,
    Serdecznie dziękuję za ten wspaniały i błyskotliwy wywiad, zrównoważone sądy, dobrą wolę i pozytywną energię, które emanują z wypowiedzi Pani Profesor.

    Z wyrazami szacunku,
  • @Pablo Pakero
    Bardzo dobry pomysł, tylko Rostowski na to nie pódzie.
    Nie miał by żadnych argumentów.
  • @SpiritoLibero
    Witam. Czy ma znaczenie, czy nie, to nazywanie swojego stwierdzenia kontrowersyjnym pytaniem jest - w moim odczuciu - conajmniej minięciem się ze stanem rzeczy. I o to prosiłem by Autor wziął odpowiedzialność :) Czy ma czy nie ma znaczenia :)

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031